Dlaczego miliarderzy nie potrafią rozwijać wspólnego dobra tak, jak budują majątek?

Na okładce magazynu Forbes z 20 maja 2020 roku znajduje się zdjęcie Larry’ego Ellisona , miliardera założyciela Oracle Corporation. Na stronie 114 znajduje się Indeks miliarderów, który zawiera sześć dodatkowych stron, bardzo małym drukiem. Co staje się jasne:

  1. Prawie każdy kraj ma miliarderów. Nawet Wenezuela i Zimbabwe mają po jednym miliarderze.
  2. Stany Zjednoczone mają największą liczbę miliarderów, około 624.
  3. Chiny mają drugą co do wielkości liczbę miliarderów, 390. Nieźle jak na kraj komunistyczny. W rzeczywistości liczba chińskich miliarderów jest jeszcze wyższa, ponieważ Hongkong jest wymieniony osobno z 66 miliarderami, a niezależny Tajwan dodaje kolejnych 40 chińskich miliarderów.
  4. Niemcy mają 110 miliarderów, Rosja – 102 miliarderów, a następnie Indie – 94 miliarderów.
  5. W każdym z pozostałych krajów jest mniej niż 100 miliarderów, wielu z nich to Australia, Kanada, Francja, Szwajcaria.
  6. Wydaje się, że jest więcej miliarderów, którzy nie byli uznani przez Forbesa lub których nie policzono, ponieważ ich bogactwa nie można było oszacować. Obejmuje to członków rodziny królewskiej, dyktatorów i przestępców. Świat ma od 2000 do 2200 miliarderów. Szacowany, całkowity majątek netto światowych miliarderów wynosi ponad 8 bilionów dolarów.

Miliarderzy mogliby stać się dobrą siłą – zwłaszcza gdyby ich zasoby były wykorzystywane dla dobra wspólnego. Może się to zdarzyć na trzy sposoby:

  1. Miliarderzy nagle zdają sobie sprawę, że wspólne dobro planety jest dla nich ważnym celem, więc łączą siły, aby ocalić ludzkość i przyrodę.
  2. Rządy zmuszają miliarderów do płacenia „sprawiedliwej części” podatków.
  3. Społeczeństwo decyduje, że miliarderzy nie powinni istnieć i rządy po prostu nakładają na nich stosowny podatek.

Czy miliarderzy zgodzą się na wyższe podatki? W ostatnich wyborach w USA Bernie Sanders zasugerował, że miliarderzy powinni zostać zwolnieni z podatków, podczas gdy Joe Biden ostrzegał przed demonizowaniem bogatych.

Istnieje powszechny mit, że miliarderzy zawsze będą. Media czczą miliarderów. Takich jak Bill Gates i Warren Buffett, którzy wskazują, że niektórzy miliarderzy mogą pracować w projektach wykraczających poza własne interesy.

Skąd się biorą miliarderzy?

Powinniśmy zacząć od pytania, skąd pochodzą miliarderzy? Czy po prostu wyrastają z żyznej, cyfrowej gleby Doliny Krzemowej? Czy każdy – przy wystarczająco ciężkiej pracy – może zostać miliarderem?

Jak więc zostać miliarderem?  Robert Reich , były sekretarz pracy USA, wyjaśnia cztery źródła bogactwa:

  • Odziedziczone bogactwo: około 60 procent majątku w USA jest dziedziczone. Największą szansą na zostanie miliarderem jest poślubienie lub urodzenie się w bogactwie międzypokoleniowym.
  • Monopole: Amazon Jeffa Bezosa odpowiada za prawie 50 procent całej sprzedaży detalicznej e-commerce w Ameryce. Systemy patentów i znaków towarowych, które zostały przedłużone na kolejne lata, tworzą potencjał miliarderów, takich jak George Lucas i Oprah Winfrey.
  • Informacje poufne: Steven A. Cohen, miliarder zajmujący się funduszami hedgingowymi, zarobił „setki milionów dolarów nielegalnych zysków ” – dzięki swojej wiedzy w zakresie wykorzystywania informacji poufnych. To nie jest odosobniony przypadek.
  • Polityka: możesz inwestować w polityków – a nawet stawiać na nich, jak konie wyścigowe – dzięki wkładom w kampanię wyborczą. Americans for Tax Fairness szacuje, że Charles Koch i David Koch i / lub Koch Industries mogliby każdego roku zaoszczędzić od 1 miliarda do 1,4 miliarda dolarów łącznie na podatkach dochodowych dzięki ustawie podatkowej Trumpa ― i nie obejmuje to, ile Koch Industries zaoszczędzi na podatkach i zyskach z zagranicy lub o tym, ile ich spadkobiercy skorzystają na obniżeniu podatku od nieruchomości.

Przeciętny pracownik w USA musiałby pracować przez 25 tysięcy lat, żeby zostać miliarderem .

Jak wzrosła liczba miliarderów w ciągu ostatnich kilku dekad? W 1996 roku dostrzeżono 423 miliarderów . W 2019 roku liczba ta wzrosła do 2.153. Miliarderzy stanowią zaledwie 0,00003% światowej populacji, ale obecnie posiadają równowartość 12% GWP (produktu światowego brutto) i znacznie większy procent całkowitego bogactwa świata. Nawet gdy COVID zniszczył gospodarkę, miliarderzy wzbogacili się – o 10,2 biliona dolarów.

Obrona miliardera

Argumenty używane w obronie miliarderów często opierają się na hiatorii, że bez miliarderów społeczeństwo nie rozwijałoby się – zmniejszyłyby się innowacje i filantropia – co pogorszy życie. Dyrektor generalny Facebooka Mark Zuckerberg, wartym 70 miliardów dolarów, wyjaśnia to w wystąpieniu w Fox News. Miliarderzy nie powinni istnieć w „kosmicznym sensie”, ale w rzeczywistości większość z nich to po prostu „ludzie, którzy robią naprawdę dobre rzeczy i pomagają wielu innym ludziom”. Ostrzegał przed niebezpieczeństwami związanymi z przekazaniem rządowi zbyt dużej kontroli nad swoim bogactwem, rzekomo zmuszonym do stłumienia innowacji i konkurencji oraz „pozbawienia rynku” i środków finansowych innych miliarderów na filantropię i badania naukowe.

„Niektórzy myślą, że okej, cóż, kwestią lub sposobem radzenia sobie z tego rodzaju gromadzeniem bogactwa jest:„ Niech rząd weźmie wszystko ”- powiedział Zuckerberg. „A teraz rząd może w zasadzie decydować o wszystkich badaniach medycznych, jakie zostaną przeprowadzone”.

Kto więc decyduje, jakie badania zostaną przeprowadzone? Firmy farmaceutyczne? Sami miliarderzy? Istnieje poważne przeświadczenie, że zezwolenie miliarderom na podejmowanie decyzji o priorytetach społecznych jest głęboko niedemokratyczne. Czy megabogaci darczyńcy, tacy jak Bill Gates, powinni prowadzić działalność filantropijną, przypisując sobie rolę demokratycznych rządów w decydowaniu, jakie problemy społeczne należy rozwiązać i w jaki sposób?

Nawet jeśli chodzi o innowacje, Zuckerberg się myli. Information Technology and Innovation Foundation (ITIF) informuje, że podczas gdy w latach 70. prawie wszyscy liderzy innowacji pochodzili z korporacji działających samodzielnie, ostatnio ponad dwie trzecie wygranych pochodziło z partnerstwa publiczno-prywatnego obejmującego biznes i rząd, w tym laboratoria federalne i finansowane, federalne badania uniwersyteckie. Ponadto w 2006 roku 77 z 88 amerykańskich podmiotów, które wyprodukowały nagradzane innowacje, było beneficjentami funduszy federalnych.

Facebook, mimo wszystkich wypowiedzi Zuckerberga na temat innowacji, czerpie większość zysków ze sprzedaży dostępu do danych klientów, za pośrednictwem reklam. Z pewnością nie jest to źródło innowacji społecznych.

Niestety, historia aktywności miliarderów nie zawsze jest dobrym przykładem na rzecz poszanowania ludzkich wartości, a nawet demokracji. Na przykład stowarzyszenie Johna Bircha było głównie wspierane przez Freda Kocha, ojca niesławnych braci Koch. Społeczeństwo zaatakowało Martina Luthera Kinga i ruch praw obywatelskich, a także JFK – kampanią mającą na celu szerzenie nienawiści zaledwie dwa tygodnie przed jego zamachem w Dallas. Ten wątek regresywnego aktywizmu miliarderów trwa do dziś. 

Są miliarderzy, których nie interesuje dobro wspólne i nie wszyscy są zainteresowani ratowaniem świata.

Zawężanie dystansu między bogatymi a biednymi?

Co by się stało, gdyby rządy zaczęły działać na rzecz dobra wspólnego? Co by to oznaczało dla świata, gdybyśmy pozbyli się monopoli, zaprzestali wykorzystywania informacji poufnych, uniemożliwili miliarderom kupowania polityków oraz utrudnilibyśmy miliarderom i ich korporacjom uniknania płacenia podatków ?

Nie można – jak mawiał nieżyjący już Paul Polak – „ofiarować swoją drogę do wyjścia z biedy”. Miliarderzy wiedzą, że samo dawanie pieniędzy biednym, nie jest stabilnym rozwiązaniem. Często mówi się: „nie dawaj ryb głodnym, po prostu naucz ich łowić”. Zadanie polega na tym, jak tworzyć lepszą edukację i lepsze kompetencje ludzi, aby mogli tworzyć wartość dla innych i otrzymywać stosowne wynagrodzenie za wartość, którą tworzą.

Przegląd historii opodatkowania w USA pokazuje, co się dzieje: zbyt wiele bogatych osób płaciło podatki od swojego majątku po niższych stawkach niż ich sekretarki. Dzisiejsza najwyższa krańcowa stawka podatku dochodowego w USA wynosi 37%. Jest to stawka płacona za ostatni przedział dochodu, a nie od całego dochodu. Osoba bogata płaci znacznie mniej niż 37% swojego całkowitego dochodu. Przedział 37% dotyczy tylko osób uzyskujących roczny dochód w wysokości 518 400 USD lub więcej.

Zobacz jak wysoki był w przeszłości podatek dochodowy z najwyższej półki. Wskaźnik ten wynosił prawie 80% w czasie I wojny światowej, ponad 90% w czasie II wojny światowej, a z czasem spadł przez do niskiego poziomu 37%.

Ta najwyższa stawka podatkowa 37% wydaje się śmiesznie niska w porównaniu z krajami skandynawskimi, które płacą najwyższą stawkę podatku dochodowego w wysokości 70%. Co Skandynawowie dostają za tę bardzo wysoką stopę podatkową? Uzyskują „wolność od niepewności”.   Skandynawowie nie muszą płacić za lekarstwa, operacje, studia, urlop macierzyński, dłuższe wakacje i tak dalej. Dowody są jasne, że wielu Amerykanów woli mieszkać w kraju, w którym obowiązują wyższe podatki dla bogatych, niż w dzisiejszej Ameryce, gdzie co najmniej 15-20% obywateli USA nie jest w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb bez wsparcia państwa. Tak, większość ma dużo do jedzenia, ale ważne rzeczy, których ludzie potrzebują, takie jak opieka zdrowotna i wykształcenie wyższe, są oceniane jako towary luksusowe.

Czy to nie ciekawe, że obywatele USA muszą płacić podatki w USA bez względu na to, gdzie na świecie zarabiają pieniądze, ale amerykańskie korporacje nie muszą robić tego samego.

Americans for Tax Fairness wskazuje na następujące elementy:

  • Unikanie opodatkowania poprzez luki podatkowe jest ważnym powodem, dla którego korporacje, które 60 lat temu płaciły jedną trzecią dochodów federalnych, obecnie płacą jedną dziesiątą.
  • Amerykańskie korporacje unikają zapłaty 90 miliardów dolarów podatku dochodowego rocznie, przenosząc swoje zyski do spółek zależnych, często nie większych niż skrytki pocztowe, w rajach podatkowych.
  • Korporacje amerykańskie mają 2,1 biliona dolarów zysków za granicą – dużo w rajach podatkowych – nie opodatkowane w USA
  • General Electric, który wykorzystuje lukę w zyskach finansowych, wypracował 27,5 miliardów dolarów zysku od 2008 do 2012 roku, ale zażądał zwrotu podatku w wysokości 3,1 miliarda dolarów.
  • Apple zarobił 74 miliardy dolarów w latach 2009-2012 na całym świecie (z wyłączeniem obu Ameryk) i prawie nie zapłacił podatków w żadnym kraju.
  • 26 dochodowych firm z listy Fortune 500 nie płaciło federalnego podatku dochodowego w latach 2008-2012. 111 dużych, dochodowych korporacji zapłaciło zerowy federalny podatek dochodowy przez co najmniej jeden rok z okresu pięciu lat.

Jak przekonać miliarderów do odpowiedzialności?

Jak zachęcić superbogaczy do oddania społeczeństwu większej części swojego majątku? Bill i Melinda Gates i Warren Buffett wybrali doskonałe rozwiązanie tego problemu, składając przysięgę . Rekrutowali miliarderów, aby zobowiązali się do przekazania połowy swojego majątku na cele filantropijne w ciągu najbliższych 10 lat. Do dziś 211 miliarderów złożyło to zobowiązanie. Co więcej, każdy miliarder opisuje przyczynę (przyczyny), które mogą przynieść jego „zwrot”. 

Ten proces trwa. Wyobraź sobie, ile osób o niskich dochodach skorzystałoby, gdyby 2.000 miliarderów, a nie tylko 211, wypełniło swoiste przyrzeczenie darowizny.

Miliarderzy borykają się z problemem ustalenia, jakie działania przynioszą najwięcej pozytywnych efektów. Ten problem dotyczy wszystkich miliarderów, w tym największych: Jeff Bezos (200 mld USD), Bill Gates (98 mld USD), Bernard Arnault z rodziną (76 mld USD), Warren Buffett (67,5 mld USD), Larry Ellison (59 mld USD), Amancio Ortega (55,1 mld USD), Mark Zuckerberg (54,7 mld USD), Jim Wolcott (54,6 mld USD), Alice Wolcott (54,4 mld USD) i S. Robson Walton (54 mld USD).

Miliarderzy wolą przekazywać swoje pieniądze na swoje wybrane cele niż przekazywać je jako podatki. Chcą kontrolować, kto otrzyma pieniądze. Mogą np. nie chcieć, aby ich pieniądze zostały przeznaczone na produkcję lub zakup większej ilości broni.

Ten problem został nazwany przez Institute for Policy Studies „ pozłacanym dawaniem ”:

  • Sektor charytatywny przeżywa przejście od szeroko zakrojonego wsparcia grona darczyńców do wielkiej filantropii, coraz bardziej zdominowanej przez niewielką liczbę bardzo zamożnych osób i fundacji. Ma to znaczące konsekwencje dla praktyki pozyskiwania funduszy, roli niezależnego sektora non-profit i stanu demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego.
  • Zagrożenia dla niezależnych organizacji charytatywnych obejmują zmienność i nieprzewidywalność finansowania, co utrudnia budżetowanie i prognozowanie dochodów na przyszłość.
  • Zagrożenia dla opinii publicznej obejmują coraz bardziej niewytłumaczalny i niedemokratyczny sektor filantropijny; wzrost filantropii związanej z unikaniem opodatkowania; gromadzenie bogactwa w obliczu pilnych potrzeb; samodzielna filantropia; oraz coraz częstsze stosowanie filantropii jako rozszerzania władzy i ochrony swoich przywilejów.

Prywatyzacja dobroczynności i praca państwa nie wróży dobrze demokracji ani dobru wspólnemu. Jednak są wyjątki. Kiedy Andrew Carnegie postanowił oddać pieniądze na szczytny cel, wpadł na genialny pomysł. Chciał podnieść poziom wykształcenia przeciętnych Amerykanów. Zamiast dawać pieniądze szkołom wyższym, postanowił budować biblioteki publiczne, najpierw w Ameryce, a później na całym świecie. Dzięki bibliotekom publicznym ludzie mają dostęp do książek i budują swoją wiedzę w dowolnej dziedzinie.

Badania pokazują, że wraz ze wzrostem nierówności dochodowych rosną niepokoje społeczne i populizm. Zagrożenie faszyzmem rośnie wykładniczo. Nadszedł czas by społeczeństwo opamiętało się i położyło kres niezrównoważonemu systemowi gospodarczemu. Czasy kryzysów wymagają publicznego przywództwa. W przypadku braku tego przywództwa firmy mają obowiązek działać. W demokracji oznacza to, że wszyscy, miliarderzy, firmy i obywatele, muszą działać w przejrzysty sposób, aby:

  1. Zapewnić społeczeństwu dostęp do prawdziwych informacji, ochronę przed dezinformacją i „alternatywnymi faktami”,
  2. Zapewnić, że każde wybory będą uczciwe i wolne,
  3. Promować politykę na rzecz dobra wspólnego, zamiast ulg podatkowych, które służą wąskim interesom.

Firmy powinny wspierać demokrację i chronić społeczeństwo przed korupcją. Bez tego podstawowego warunku będziemy widzieć tylko rząd, instytucje i rynki, którym nie ufają już konsumenci ani obywatele. Nie będziemy w stanie zareagować na inne, trudniejsze wyzwania i rządy ludzi, przez ludzi. Jeśli jesteś miliarderem, zadaj sobie pytanie: jaki świat chcesz zostawić moim dzieciom?

PHILIP KOTLER & CHRISTIAN SARKAR, Why Can’t Billionaires Advance the Common Good?, fixcapitalism.com

Opracowanie: Jacek Kotarbiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.