Kto rządzi internetem?

Piątka przyjaciół zawzięcie dyskutuje przy wspólnym stole. Ich kilkuletnie latorośle pochłonięte są czymś innym.

Piątka przyjaciół zawzięcie dyskutuje przy wspólnym stole. Ich kilkuletnie latorośle pochłonięte są czymś innym. Nie układają wspólnie klocków lego. Nie grają w chowanego. Nawet nie wiążą skrycie sznurowadeł wujkowi Staszkowi pod stołem. Pochłania ich ekran. A w zasadzie ekrany smartfonów i tabletów. Każde z nich zajęte dowolną formą obrazkowej treści: filmu czy gry. Jeszcze nie potrafią pisać, ripostować, buszować w internecie. Jeszcze nie. Ale to tylko kwestia czasu.

Świat przestrzeni cyfrowej

Nie jestem władny w ocenach wychowawczych. Jednak nasz świat coraz bardziej uzależnia się od przestrzeni cyfrowej. Digitalizujemy dziś w zasadzie wszystko. Jeżeli tego nie robimy, to jest to również kwestia czasu. Ten tworzony przez nas i algorytmy, globalny świat cyfrowy przechowywany jest na milionach serwerów, nieustannie przeszukiwanych przez boty wyszukiwarek i systemy sztucznej inteligencji. AI nieustannie uczy się naszych zachowań, a ekonomia behawioralna i odpowiedzialny, humanistyczny kapitalizm staje się prawdziwym wyzwaniem.

Zintegrowani z siecią

Kilkuletnie szkraby za kilka lat nie będą w stanie funkcjonować bez internetu, szczególnie w wymiarze 5G, który dostarczy wyjątkowych możliwości integracji systemów płatności, przekazywania informacji, śledzenia zachowań, konsumpcji mediów i wszystkiego co nas otacza. Brak internetu czy problemy z jego dostępnością będzie powodować poważne problemy społeczne, podobne do wielkich awarii prądu, braku wody czy klimatycznych katastrof. Jeden z powodów jest prozaiczny – jak ludzie przyzwyczajeni i zintegrowani z siecią, będą w stanie sobie bez niej poradzić? Dla ludzi świata semicyfrowego, dla których internet stał się w pewnym momencie elementem życia, jest to jeszcze do wyobrażenia. Ale czy pokolenie za kilka lat będzie w stanie użyć atlasu samochodowego, poradzić sobie bez głosowego asystenta w uchu czy biegać po lesie wyłącznie z busolą, bez konieczności skorzystania z GPS w swoim telefonie? W jaki sposób zanik ludzkich umiejętności i uzależnienie się od otoczenia cyfrowego wpłynie na nasze życie?

Orionidzi

Jeden z podobnych obrazów zawarł Janusz Christa (1934-2008) w swoim komiksie „Kajko i Kokosz w kosmosie” publikowanym na łamach „Wieczoru Wybrzeża” w latach 1968-1972. To najdłuższy komiks w polskiej historii. W jednym z epizodów bohaterowie trafiają do społeczeństwa Orionidów. Orionidzi eksplorują kosmos w postaci własnych, humanoidalnych kopii. Mają jeszcze jedną cechę – muszą być na stałe połączeni z komputerem centralnym. Bez niego ich wiedza i umiejętności są w zasadzie zerowe. Każda informacja, decyzja czy ocena sytuacji wymaga z nim pełnej komunikacji. Obraz świata, który uzależnia się od jednego systemu informatycznego czy sztucznej inteligencji bywa częstą wizją twórców opowieści o ludzkiej przyszłości. 

Wyłączenie internetu?

Rok temu media obiegła wiadomość, że Rosja planuje testowe wyłączenie internetu by sprawdzić czy poradzi sobie bez otaczającego ją świata. Takie próby brzmią zawsze złowieszczo. Wyłączenie narzędzi komunikacji w dzisiejszych czasach przez jakieś państwo nigdy nie wróży niczego dobrego. Zadajemy sobie pytanie po co? Co jest celem takich eksperymentów? Czy Rosja chce iść drogą Chin i przejąć pełną kontrolę nad kluczowym dziś kanałem informacji? A może jest to szerszy problem – zachowania autonomii własnych systemów by realizować jakiś szaleńczy plan destrukcji w ramach wojny elektronicznej lub jeszcze gorzej.

Kto rządzi internetem?

Internet w sensie cywilizacyjnego znaczenia, jest dziś równoważny prądowi, wodzie pitnej czy żywności. Świat dziś jeszcze z trudem mógłby sobie bez niego poradzić, ale za kilkanaście lat? Gdy wpatrzone w swoje ekrany dzieci, nie będą w stanie funkcjonować bez niezliczonych systemów cybernetycznych i informatycznych, opartych o błyskawiczną wymianę informacji: robotów, samochodów, internecie rzeczy czy rzeczywistości rozszerzonej.

Teraz jeszcze możemy odłożyć smartfon, tablet czy wyłączyć system nawigacji bez szczególnych konsekwencji. Jutro bramki metra mogą nas do niego nie wpuścić, podobnie jak elektroniczne zamki we własnym domu. Jeśli tylko system uzna, że jesteśmy „nieprawym obywatelem” jakiegoś państwa lub „niewygodną politycznie” jednostką. Dlatego tak ważne jest kto rządzi internetem. Mam nadzieję, że będzie to zawsze Mądra Demokracja.

50 Praw Marketingu Kotarbińskiego #50Praw

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.