MEDIA! NIE POPEŁNIAJCIE SAMOBÓJSTWA!

Był chłodny, mglisty poranek, gdy Pierre, doświadczony winiarz z Sauternes, wstał wcześnie, by jak co dzień przyjrzeć się swoim winoroślom. Winnica, położona w sercu tego regionu, miała szczególne miejsce w jego sercu. Nie była największa ani najbardziej znana, ale jej wina miały wyjątkowy charakter co przyciągało koneserów z całego świata. Pierre odziedziczył winnicę po swoim ojcu, który z kolei odziedziczył ją po swoim ojcu. Każde pokolenie dodawało coś nowego, ale jedno pozostawało niezmienne – pasja do tworzenia wyjątkowego wina. Sekretem Pierre’a była jedna winorośl, która rosła w najstarszej części winnicy. Była to starożytna odmiana Semillon, którą jego pradziadek przywiózł z podróży do dalekiej Italii. Ta winorośl była bardziej podatna na rozwój szlachetnej pleśni, co nadawało winu niespotykaną głębię i złożoność. Zbliżał się czas zbiorów, a Pierre wiedział, że ten rok może być jednym z najlepszych. Każdy grono było starannie zbierane ręcznie, aby nie uszkodzić delikatnych winogron. Pracowali przez cały dzień, a pod koniec zebrali więcej niż kiedykolwiek wcześniej. W piwnicy Pierre rozpoczął proces fermentacji. Obserwował, jak moszcz powoli przekształca się w złocisty nektar. Każdego dnia doglądał kadzi, monitorując temperaturę i poziom cukru, dbając o każdy szczegół. Po kilku miesiącach wino było gotowe do butelkowania. Pierre z dumą zakorkował pierwszą butelkę i odstawił ją na półkę, wiedząc, że stworzył coś wyjątkowego. Rok później, na corocznym festiwalu win w Bordeaux, Pierre postanowił zaprezentować swoje wino. Gdy sędziowie spróbowali jego wina, zapadła cisza. Smak był wyjątkowy, pełen nut miodu, moreli, brzoskwiń i subtelnych przypraw. Było to wino, które opowiadało historię regionu, historię Pierre’a i jego starożytnej winorośli. Pierre zdobył główną nagrodę, a jego wino stało się znane w całym świecie. 

Błyskawicznie pojawili się pośrednicy. Cena wina szybko rosła, a Pierre nie miał na to najmniejszego wpływu. Po pewnym czasie prawie 100% dystrybucji było poza jego kontrolą. Sprzedawcy oczekiwali coraz niższych cen i coraz wyższe jakości. Płacili z coraz większym opóźnieniem. Nagle Pierre uświadomił sobie, że założył sobie na szyję złotą pętlę. Bez sprzedaży wina, jego winnica szybko by zbankrutowała. Jednak nie miał najmniejszego wpływu na politykę cen. Kiedy podczas jednej z wycieczek zagranicznych zobaczył w amerykańskim sklepie cenę za butelkę, która była dziesięciokrotnie wyższa niż cena w jego winiarni, poczuł się oszukany przez globalny świat. 

Teraz w słowo “winiarz” wstaw słowo “media”. 

Pierwsze gazety były płatne i bez reklam. Później wydawcy odkryli, że na ich łamach mogą pojawiać się oferty firm. To spowodowało obniżenie cen, zwiększenie nakładów i sprzedaży. Tak stworzył się rynek reklamowy w mediach. W 1896 roku Alfred Harmsworth (później znany jako Lord Northcliffe) założył brytyjski dziennik “Daily Mail”. Jego nowatorski format gazety charakteryzował się krótszymi artykułami, dużymi nagłówkami oraz bardziej sensacyjnymi treściami, co przyciągało szerszą publiczność. Tak powstały tabloidy. W Stanach Zjednoczonych znaczący wpływ na rozwój tego formatu miał Joseph Pulitzer, który poprzez “New York World” wprowadzał techniki przyciągania czytelników, jak dramatyczne nagłówki i ilustracje. Jego rywal, William Randolph Hearst, również odegrał kluczową rolę, wprowadzając jeszcze bardziej sensacyjne treści w “New York Journal”. Tabloidy szybko zdobyły popularność dzięki swojemu sensacyjnemu stylowi, skupieniu na skandalach, celebrytach i zbrodniach, a także przez dostępność w poręcznym formacie. Zaczęła się era tabloidyzacji. 

Tabloidyzacja to proces, w którym media, w szczególności prasa, telewizja i internet, przyjmują cechy charakterystyczne dla tabloidów, takie jak sensacyjność, prostota treści, koncentracja na skandalach, celebrytach i kontrowersjach, a także emocjonalny i przystępny styl. Poza prasą drukowaną, w drugiej połowie XX wieku tabloidyzacja rozszerzyła się na inne media. Telewizja, która stała się dominującym medium informacyjnym, zaczęła przejmować elementy tabloidowego stylu. Programy informacyjne i talk-showy coraz częściej koncentrowały się na skandalach, życiu celebrytów i emocjonalnych historiach, co miało przyciągnąć szeroką publiczność i zwiększyć oglądalność. Za tym szły coraz większe pieniądze reklamodawców. Pojawił się nowy bożek – bożek oglądalności, słuchalności i sprzedaży egzemplarzowej. Z początkiem XXI wieku internet znacznie przyspieszył ten proces. Portale informacyjne, media społecznościowe i blogi zaczęły przejmować rolę tradycyjnych mediów, oferując jeszcze bardziej sensacyjne i szybciej dostępne treści. Algorytmy mediów społecznościowych promują treści generujące silne emocje, co dodatkowo napędza tabloidyzację. Pojawiły się również globalne serwisy społecznościowe, wyszukiwarki, a obecnie – sztuczna inteligencja. Wielcy pośrednicy w dystrybucji treści, z których działania Pierre (gdyby był lokalnym dziennikarzem) nie miałby nic. 

“Google i Facebook nie prowadzą redakcji” (red. Andrzej Stankiewicz). Z kolei według red. Bartosza Holki, automaty Google uczą AI kształtowania treści bazujących na tekstach dziennikarskich. Robią to 150 tysięcy razy dziennie. Wczoraj zasięgi głównej strony Gazety Wyborczej spadły o 40%. Przypadek? Nie sądzę.

Według Reuters Institute for the Study of Journalism, fakenews rozchodzi się sześciokrotnie szybciej niż prawdziwa informacja. W erze deepfake to szczególne zagrożenie.

Stajesz sie tym co czytasz, czego słuchasz i co oglądasz

Media nie są fabryką chipsów. Pisałem o tym już w “Sztuce Rynkologii” w 2014 roku. Ludzie budują obraz otaczającego ich świata dzięki mediom. Co cztery lata chodzą na wybory i podejmują decyzję o tym, kto rządzi ich państwem, regionem czy miastem. Stają się tym co czytają, czego słuchają i co oglądają. W świecie internetu żyją w bańkach informacyjnych.

Bańki informacyjne, znane również jako “filter bubbles”, to zjawisko, w którym algorytmy personalizujące treści w internecie selekcjonują informacje, które są prezentowane użytkownikom na podstawie ich wcześniejszych zachowań online, takich jak kliknięcia, wyszukiwania i interakcje. W wyniku tego użytkownicy są eksponowani głównie na treści, które zgadzają się z ich wcześniejszymi poglądami i preferencjami, co prowadzi do izolacji od odmiennych opinii i perspektyw. Pojęcie “filter bubble” zostało zdefiniowane przez Eli Parisera w jego książce “The Filter Bubble: What the Internet Is Hiding from You” opublikowanej w 2011 roku. Parisera, działacz internetowy i współzałożyciel serwisu Upworthy, zauważył, że personalizacja treści przez internetowe algorytmy, takie jak te stosowane przez Google i Facebook, prowadzi do tworzenia zamkniętych, jednorodnych środowisk informacyjnych. W takich środowiskach użytkownicy są mniej narażeni na różnorodne informacje i kontrastujące opinie, co może prowadzić do polaryzacji poglądów i wzmacniania istniejących przekonań. Na podstawie tych danych algorytmy rekomendują treści, które mają największe prawdopodobieństwo zainteresowania użytkownika. Choć takie podejście może zwiększyć zaangażowanie użytkowników, ogranicza ich dostęp do szerokiego spektrum informacji.

Efekty znamy. Brexit, wybory w USA, ruchy antyszczepionkowe, płaskoziemcy, lawinowy przyrost teorii spiskowych, negacja i brak wiary w badania naukowe, uleganie wpływowi wszelkiej maści “szamanom umysłu”, którzy dzięki wyrafinowanym technikom socjotechnicznym (nie mylić z marketingiem) zdobywają i monetyzują rzędy dusz. 

Bańki informacyjne mogą zwiększać wygodę i satysfakcję z korzystania z internetu. Mają kilka poważnych negatywnych skutków. Przede wszystkim prowadzą do polaryzacji politycznej i społecznej. Użytkownicy eksponowani są głównie na treści zgodne z ich poglądami, co umacnia istniejące przekonania i podziały w społeczeństwie. Z tego powodu trudniej jest prowadzić konstruktywne debaty, gdyż ludzie rzadziej są konfrontowani z różnymi punktami widzenia. Sprzyjają również rozprzestrzenianiu fałszywych informacji, gdyż użytkownicy są mniej narażeni na treści, które mogą podważyć ich przekonania. Brak dostępu do kontrargumentów i faktów prowadzi do trwałego utrzymywania się nieprawdziwych przekonań. Użytkownicy otrzymują wąski zakres informacji, co może prowadzić do ograniczonego rozumienia skomplikowanych problemów. W efekcie zmniejsza się zdolność do krytycznego myślenia i analizowania informacji z różnych źródeł.

Bańki mogą również wzmacniać stereotypy i uprzedzenia, ponieważ użytkownicy rzadko spotykają się z informacjami, które mogłyby kwestionować ich poglądy. Społeczeństwo staje się bardziej podzielone, gdyż ludzie żyją w izolowanych grupach informacyjnych, które rzadko się przecinają. To wszystko sprawia, że trudniej jest osiągnąć konsensus. 

I jeszcze jedno. Klucz filozofii Dr House’a czyli “wszyscy kłamią”. Kłamstwo stało się w rękach wyjątkowym narzędziem socjotechnicznym. Przestaje się liczyć logika i myślenie krytyczne – zaczyna liczyć show. Przeczytaj mój wpis o debacie Biden Trump, gdzie analizuję ją pod kątem sofizmatów. 

Czy wartościowe treści mogą wygrać z tabloidem?

To bardzo trudne. Wymaga jednej, podstawowej kwestii. Coraz większej liczby ludzi, którzy nie są zatruwani czadem. Krzysztof Materna w 2011 roku napisał: “W najsprawniej działającym państwie, przy wspaniale działających procedurach, na końcu wykonawstwa ustaw, zarządzeń, przepisów stoi człowiek. I jeśli ten człowiek w potocznym znaczeniu jest idiotą, to te przepisy i procedury po prostu nie mają sensu” | Charakterologicznie odmienni zaczadzeni |. 

Dla wszystkich mediów wskaźniki zasięgów, czytelnictwa, oglądalności, słuchalności są niezmiernie ważne. To na ich podstawie reklamodawcy, finansujący media, podejmują decyzję o budżetach. Świat mediów nie istnieje bez budżetów marketingowych, finansujących reklamami ich działalność. Choć dla wielu niezależnych redakcji to trudna pigułka do przełknięcia, ale finansowanie ze środków państwowych czy samorządowych kończy się utratą niezależności. Dla wielu rozwiązaniem jest crowdfunding, ale to nadal nisza, w której operują niezależni twórcy czy media fact-checkingowe. 

Content Impact Matrix #CoIM

Uwielbiam analizy macierzowe. Wszyscy stratedzy muszą mieć w małym palcu takie narzędzia jak BCG, SWOT czy macierz Ansoffa. Macierz umożliwia uwolnienie się od syndromu niewolnika jednego parametru, czyli zasięgów (internetowych), oglądalności, poczytności czy słuchalności. Wystarczy wprowadzić parametr jakościowy i wygląda to zupełnie inaczej.

Stworzyłem Content Impact Matrix (CoIM), która przedstawia zależność między jakością contentu, a zasięgowością. 

Wyjaśniam cztery obszary macierzy.

VACUUM (próżnia) 

Treść niskiej jakości z niskimi zasięgami. 

Content “w próżni” charakteryzuje się słabą jakością wykonania, brakiem wartości dla odbiorcy, niskim zaangażowaniem, słabą promocją i niezauważalnością. Obejmuje to blogi, artykuły, filmy, posty w mediach społecznościowych i podkasty, które są pełne błędów, nieatrakcyjne wizualnie, nie oferują wartościowych informacji, rozrywki ani edukacji, a także nie generują interakcji. Taki content nie znajduje swojej publiczności, gdyż nie jest w stanie przyciągnąć i zatrzymać uwagi odbiorców. 

HIDDEN GEM (ukryty klejnot)

Treść wysokiej jakości, z niskimi zasięgami. 

Wysokiej jakości content, mimo swojej wartości i staranności wykonania, który nie osiąga dużych zasięgów. Taki content cechuje się wysoką jakością, starannością wykonania, dbałością o szczegóły, estetyką i merytoryczną wartością. Mimo swojej wartości nie zyskał szerokiej popularności ani dużego grona odbiorców, co wynika z ograniczonej widoczności, słabej promocji, niedostatecznego udostępniania lub specjalistycznej, niszowej tematyki. Zyskuje uznanie głównie poprzez organiczne odkrywanie i rekomendacje od osób, które natrafią na tę treść i docenią jej jakość. Przykłady takich treści obejmują wysokiej jakości blogi i artykuły, profesjonalnie zrealizowane filmy, utwory muzyczne lub dzieła sztuki oraz podkasty o wysokiej jakości produkcji. Taki content często czeka na moment, kiedy zostanie odkryty i doceniony przez szerszą publiczność, co może nastąpić dzięki rekomendacjom, lepszej promocji lub zmianie trendów i zainteresowań.

SLOP CONTENT

Treść niskiej jakości, z wysokimi zasięgami. 

Poniżej przykład filmowy. Treść teoretycznie osiągnie wysokie zasięgi pomimo wiadomej jakości. 

„Slop content” (treść złej jakości) to niskiej jakości treści. Tego rodzaju treści są tworzone w pośpiechu, bez staranności, głównie w celu zwiększenia ilości publikacji lub generowania kliknięć, a nie dostarczania wartości dla odbiorców, ale również mogą być w pełni zaplanowane i być strategią zwracania uwagi (”wartość zaistnienia”: por. J. Kotarbiński, Sztuka Rynkologii 2014 i “atraktor”: R. Cialdini, Pre-swazja, 2017).  Nierzadko slop content obejmuje słabą jakość tekstu z błędami gramatycznymi i ortograficznymi, powierzchowne lub błędne informacje, clickbaitowe tytuły, nadmierną reklamę zakłócającą odbiór treści oraz powtarzalność bez dodawania nowej wartości. Taka treść jest często tworzona przez osoby lub organizacje koncentrujące się wyłącznie na zdobywaniu zasięgów, aby zwiększyć widoczność w wynikach wyszukiwania lub generować przychody z reklam, kosztem jakości i zadowolenia odbiorców. Przodują w slop contencie tabloidy czy patostreamerzy. 

W 248 rocznicę Dnia Niepodległości, ogólnokrajowe stacje amerykańskiej tv ekscytowały się konkursem zjadania bułek z parówką w ciągu 10 minut. Wygrał ktoś, kto zjadł w tym czasie 58 bułek. Rekord świata to 78 sztuk. Ekscytujący news, prawda? Ale news się klika i ogląda.

HQV (high-quality content)

Treść wysokiej jakości, z wysokimi zasięgami. 

Treść charakteryzuje się szerokim udostępnianiem i oglądaniem przez dużą liczbę osób w krótkim czasie, dzięki wartości, jaką dostarcza odbiorcom (informacja, edukacja, rozrywka, inspiracja), wysokiemu zaangażowaniu, wywoływaniu silnych emocji, aktualności oraz estetyce i jakości wykonania. Przykłady to profesjonalnie wykonane filmy, atrakcyjne infografiki, dogłębne artykuły i blogi oraz memy. Czy takie treści istnieją? Oczywiście. Posłużę się przykładem mind-game films. 

Mind-game films to gatunek filmowy, który wyróżnia się wysoką jakością treści oraz wysokim potencjałem do osiągnięcia sukcesu komercyjnego. Fabuła takich filmów jest zazwyczaj nieliniowa, pełna zwrotów akcji i wymaga ciągłego śledzenia detali, co angażuje i stymuluje intelektualnie. Nie jest to format typu “mięsny jeż” ani formuła pasków tv w rodzaju “piłkarze zjedli śniadanie”

Niejednoznaczne zakończenia i wielowarstwowa mind-game films zachęca do wielokrotnego oglądania i dyskusji. Przykłady oraz przychody z produkcji:

  • Inception (2010). Reż. Christopher Nolan. 830 milionów dolarów.
  • The Matrix (1999). Reż. Wachowscy. 460 milionów dolarów i stał się kultowym klasykiem.
  • Shutter Island (2010). Reż. Martin Scorsese. 294 miliony dolarów na całym świecie. 
  • Se7en (1995). Reż. David Fincher. Ponad 327 milionów dolarów globalnie.
  • Memento (2000). Reż. Christopher Nolan. Choć nie osiągnął astronomicznych wyników kasowych, zarabiając około 40 milionów dolarów, zdobył kultowy status i uznanie krytyków dzięki unikalnej strukturze narracyjnej i głębokiej analizie pamięci i tożsamości.
  • Pulp Fiction (1994). Reż. Quentin Tarantino. Zdobył ogromny sukces zarówno krytyczny, jak i komercyjny. Chociaż nie jest klasycznym przykładem mind-game film, zawiera wiele elementów, które angażują w głęboką analizę fabuły i postaci. Przy budżecie wynoszącym około 8 milionów dolarów, zarobił ponad 213 milionów dolarów.
  • Na Netflixie można znaleźć wiele seriali, które można zaliczyć do kategorii mind-game films np. Black Mirror, Dark czy Reniferek. 

Przykłady sukcesów mind-game films, dowodzą, że wartościowe treści mogą mieć charakter komercyjny. W “Sztuce rynkologii” nazwałem to „ambitną komercją”. 

W dzisiejszych czasach każdy z nas może być nadawcą treści, co niesie za sobą ogromną odpowiedzialność za to, co tworzymy i publikujemy. Niezależnie od tego, czy jest to mem, wideo, podcast, tekst na blogu, czy jakakolwiek inna forma nasze publikacje mają potencjał, by dotrzeć do szerokiej publiczności.

Tworzenie i udostępnianie czegokolwiek wiąże się z obowiązkiem rzetelności i uczciwości. Powinniśmy dbać o prawdziwość informacji, unikać szerzenia fakenewsów i myśleć krytycznie, jednocześnie nie ulegać wszelkiej maści internetowemu szamaństwu. 

Niezależnie od formy, każda treść ma swoje konsekwencje. Parafrazując „Małego Księcia” – jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za kształtowanie swoich czytelników, widzów, słuchaczy, fanów. Jesteś odpowiedzialny za społeczność, którą kształtujesz. 

Mem może stać się viralem, wideo może być oglądane przez miliony, podcast może kształtować dyskurs społeczny, a wpis na blogu może być cytowany jako źródło informacji. Dlatego tak istotne jest, abyśmy jako twórcy byli świadomi swojej roli i wpływu, jaki mamy na otoczenie.

Odpowiedzialne tworzenie treści oznacza również szacunek dla odbiorców, zrozumienie ich potrzeb oraz unikanie treści, które mogą być szkodliwe lub obraźliwe. W erze cyfrowej, gdzie każda publikacja może zyskać globalny zasięg, nasza odpowiedzialność jako nadawców treści jest większa niż kiedykolwiek wcześniej.

2 komentarze

  1. Z jednej strony rozumiem co media chcą osiągnąć, ale pobieranie od Mety czy Google pieniędzy za to, że wyświetla zie nagłówek i zdjęcie jest dla mnie absurdalne. Bez tego nie trafialibyśmy na treści w ten sposob w takim stopniu jak teraz. Redakcję chyba w ten sposób chcą zmniejszyć sobie koszty reklam i SEO na tych platformach. A gdyby tak Facebook na tydzień w Polsce przestał działać? Albo Google News? Osiągnęliby efekt odwroty od zamierzonego.

    Koniec końców to zwykły użytkownik czy wlasciciel firmy zapłaci za to czy to większą ilością reklam/sprzedawanych danych, czy w gotówce płacąc za reklamy lub inne funkcje poszczególnych platform.

  2. Prenumeruję Onet wraz z towarzyszącymi mediami, Wyborczą (choć ma nierzadko kiepskie teksty), wspieram niezalezne dziennikarstwo (Outriders, Karolina Baca – Pogorzelska). Czekam, aż wp.pl wprowadzi prenumeratę. I to jest chyba jedyna droga dla mediów – prenumeraty. Bez reklam albo z ogranicznymi reklamami. Oparcie o wartościowe treści.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *