Yestem kobietą


Skandal obiegł cały glob. Czasem trzeba uważać. Pewien działacz na rzecz ochrony środowiska zrobił zdjęcie. Niby nic niezwykłego.

Kenneth Adelman w 2003 roku wykonywał badania środowiska naturalnego. W ich ramach sfotografował dom Barbary Streisand na plaży w Malibu. Oburzenie gwiazdy wyceniono w pozwie na 50 milionów dolarów.

Poczytaj: Marka 5.0. Człowiek i technologie: jak tworzą nowe wartości?

Dowcip polegał na tym, że wcześniej niewielu znało zarówno stronę internetową Adelmana jak i położenie domu piosenkarki. Sąd odrzucił pozew prawników, ponad milion odwiedzających weszło na stronę przyrodnika, a zdjęcie domu pokazały światowe media. Zjawisko szybko nazwano Efektem Streisand. Kiedy koniecznie próbujesz coś ukryć, wykasować i gonić za internetowymi duchami, tym większe zainteresowanie ściągniesz. Tutaj ujawniają się klasyczne mechanizmy atraktora, który składa się na wartość zaistnienia (por. Sztuka Rynkologii).

Nowa reklama marki Yes, łamie swoisty schemat archetypu do jakiego przyzwyczaiły nas firmy związane z biżuterią. Klasycznym modelem jest tutaj Kochanek (The Lover), a strategia komunikacji wykorzystuje emocje pożądania, intymności, romantyczności, ale i miłość rodzicielską, przyjaźń czy duchowość. Fundamentem archetypu jest Afrodyta, którą Zeus przyznał swojemu synowi Hefajstosowi, bogu kuźni. Współcześnie symbolami archetypu jest Marylin Monroe, Coco Chanel, lody Haagen-Dazs, Apart czy Victoria’s Secret. 

Poczytaj: 50 Praw Marketingu Kotarbińskiego

Yes zmienił swój charakter komunikacji zgodnie z narastającymi trendami w reklamie. Wplatając w spot konkretne przekazy społeczne. Prezentując inny styl życia kobiet niż lansowane stereotypy. Tutaj mamy wizerunek Buntownika. Wolność, renesans, łamanie utartych reguł, walka z konserwatywnym myśleniem, angażowanie własnej społeczności. Marka Yes wychodzi poza schemat, łamiąc zasady.

Ciekaw jestem efektów.

Dołącz do Przyjaciół Kotarbińskiego

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.