Kiedy Pan Bóg dawał różnym narodom Kluczowe Zdolności, ustawiła się długa kolejka. Amerykanin odszedł z Przebojowością. Japończyk z Honorem i Pilnością. Rosjanin ściskał pod pachą Słowiańską Duszę. Francuz otrzymał Elegancje. Brytyjczyk – Klasę. Niemiec – Dobre Rzemiosło. A Włoch ściskał w dłoni Design.

To obdarzanie narodów zdolnościami chwilę trwało i było nużące dla Pana Boga. Gdzieś między nimi krążył dowcipny Polak , zagadywał wszystkich, poklepywał po ramieniu, całował po rączkach i brylował. Pana Boga to trochę irytowało, bo chciał załatwić sprawę szybko, krótko, aby w spokoju siódmego dnia odpocząć.
Kiedy w końcu doszło do Polaka, Pan Bóg zachichotał i nie obdarzył go jedną, Kluczową Zdolnością. Tylko wszystkimi po trochu. – I żeby Ci nie było za dobrze ! – wykrzyczał na pożegnanie – masz tu jeszcze Malkontenctwo, zebrane z wszystkich pozostałych narodów !
PS. Dedykuję ks. Kazimierzowi Sowie, z serdecznym pozdrowieniem 🙂