Czy sztuczna inteligencja śni o ludzkiej empatii?

Przychody z rynku sztucznej inteligencji (AI) w najbliższych latach będą rosły o 72 procent rocznie i w 2027 roku sięgną 420 miliardów dolarów – prognozuje w opublikowanym w styczniu 2024 raporcie bank UBS. Wcześniej przewidywano, że przychody z AI sięgną 300 miliardów dolarów w 2027 roku.

Zgodnie z raportem UBS, analitycy przewidują, że globalna branża technologiczna będzie nadal się umacniać, ze szczególnym uwzględnieniem roli sztucznej inteligencji (AI) jako kolejnego etapu w ewolucji technologii, po mainframe’ach, komputerach osobistych i smartfonach. Według ekspertów napędem dla wzrostu branży będzie zwiększony popyt na AI oraz rosnące zapotrzebowanie na specjalistyczną infrastrukturę, taką jak chipy i procesory graficzne. Przewiduje się, że zastosowanie AI w różnych rynkach będzie kontynuować wzrost, co przełoży się na zwiększone wykorzystanie programów i modeli AI. Prognozuje się, że wartość rynku AI wzrośnie z 2,2 mld dol. w 2022 r. do 225 mld dol. w 2027 r., co oznacza roczny wzrost o około 152%. Analitycy UBS zrewidowali swoje pierwotne szacunki dla rynku AI, zwiększając prognozowane przychody z 28 mld dol. w 2022 r. do 420 mld dol. w 2027 r., co oznacza roczny wzrost o 72%, w porównaniu do wcześniej przewidywanych 61%. Podkreślili jednak, że istnieje ryzyko, iż te prognozy mogą być nadal zaniżone.  Jesteśmy przekonani o korzyściach z korzystania z #AI.

Jakie są prawdziwe koszty AI?

Gdy kupujemy wędlinę czy wypłacamy pieniądze z bankomatu, rzadko zastanawiamy się, skąd one pochodzą. Wielu z nas widzi w tym procesie coś na kształt magicznych zaklęć uwalnianych przez maszyny. Równie mało interesuje nas, jakie koszty społeczne i środowiskowe niesie za sobą nasz współczesny styl życia.

Podobna nieświadomość klientów (produktów) i użytkowników (aplikacji) przewija się przez historię przemysłu i gospodarki. Pierwsze eksperymenty z elektrycznością, przeprowadzane przez takich pionierów jak Benjamin Franklin czy Nikola Tesla, były pełne niebezpieczeństw. Często prowadziły do wypadków zagrażających życiu samych badaczy. W dziedzinach takich jak mechanika, farmacja czy biologia ryzyko najczęściej spoczywało na wynalazcy, który osobiście ponosił konsekwencje swoich odkryć. Gospodarka i ekonomia cyfrowa nie jest inna pod tym względem, tyle tylko, że najczęściej nie zdajemy sobie z tego sprawy. Ujgurski górnik czy jeden z „Niewidocznych” nie wrzuci karteczki z prośbą o pomoc, do uszytej przez siebie koszuli. 

Historia Clary Immerwahr

Cyklon B to nazwa środka stosowanego przez nazistowskie Niemcy do masowej zagłady ludzi w komorach gazowych podczas Holocaustu. Środek ten był formą cyjanowodoru (kwasu pruskiego), zapakowanego w granulki, które uwalniały trujący gaz, gdy były wystawione na powietrze. Wynalazcą metody produkcji, która została później adaptowana do tworzenia Cyklonu B, był Fritz Haber, niemiecki chemik i noblista. Haber zyskał miano „ojca wojny chemicznej” za rozwijanie gazów bojowych podczas I wojny światowej. Nie wynalazł Cyklonu B w formie, jaką znamy z czasów II wojny światowej. Jednak jego prace nad zastosowaniami cyjanowodoru ułatwiły późniejsze zastosowanie tej substancji w obozach zagłady.

Żoną Fritza Habera była Clara Immerwahr, również chemik. Clara była zdecydowanym przeciwnikiem wojny i pracy męża nad gazami bojowymi. Ich małżeństwo było pełne napięć z powodu różnic etycznych i zawodowych. Clara zdecydowanie sprzeciwiała się udziałowi Fritza w tworzeniu broni chemicznej, co doprowadziło do tragedii w 1915 roku, kiedy to Clara popełniła samobójstwo, strzelając do siebie z pistoletu Fritza. Jej śmierć była interpretowana jako protest przeciwko działaniom męża, choć nadal okoliczności jej decyzji są tematem debat historycznych.

Clara Immerwahr, jako krytyczka i ofiara polityki naukowej Habera, jest często przypominana jako moralny głos sprzeciwu wobec wykorzystania nauki do celów destrukcyjnych. Po jej śmierci Fritz Haber kontynuował swoją pracę, w tym rozwój gazów bojowych, ale już poza Niemcami, w obliczu rosnącego antysemityzmu i politycznych przemian w kraju.

Skąd bierze się sztuczna inteligencja?

Gdy tworzymy nowy prompt, rzadko zastanawiamy się nad technologią, która za tym stoi. Podobnie jest, gdy włączamy światło, uruchamiamy komputer, podróżujemy samolotem czy samochodem. Nasza niewiedza o tych procesach nie oznacza, że są efektem magii.

Marije Meerman w dokumencie “The Cost of AI” z 2003 roku, wyprodukowanym przez VPRO, używa metafory, opisującej technologię AI jako “mocarną chmurę obliczeniową z potu, krwi i metalu”. To przypomnienie, że AI nie powstaje w próżni.

AI sama z siebie nie tworzy niczego nowego; jest jedynie odzwierciedleniem już istniejących danych. Cena jednego chipa to 10.000 USD, a do wytrenowania jednego modelu AI firma może potrzebować aż 25.000 takich chipów. Moc obliczeniowa potrzebna do tego procesu podwaja się co pół roku. Chociaż wyniki pracy AI mogą wydawać się magiczne, to w rzeczywistości są wynikiem skomplikowanych, ale w pełni materialnych procesów.

Kim są „Niewidoczni”?

“Niewidoczni” to pracownicy, którzy pełnią kluczową funkcję w procesie trenowania sztucznej inteligencji. Niewidoczne mrówki. W ekonomii cyfrowej są zmianą w paradygmacie historii wynalazczości, gdzie kiedyś ryzyko i odpowiedzialność ponosił bezpośrednio twórca lub jego zespół. Dziś “Niewidoczni” to osoby często zatrudnione przez firmy outsourcingowe, które z kolei zatrudniają “Niewidocznych” z Kenii, pracujących za mniej niż 2 USD za godzinę. Wielu niemieckich pracowników to obcokrajowcy. Stanowią 80% tysięcznego zespołu. Ich praca polega na oglądaniu i kategoryzowaniu ekstremalnie trudnych treści z internetu – zadanie, którego maszyny nie są w stanie wykonać. Czy dostawcy technologii AI dbają o to, by ci pracownicy nie cierpieli na PTSD? Odpowiedź wydaje się oczywista, biorąc pod uwagę analogie do tradycyjnych branż, gdzie wielcy producenci koszulek czy żywności często ignorują ciemną stronę swojej działalności.

“Niewidoczni” to także górnicy z chińskich kopalni piasku krzemowego, kluczowego składnika do produkcji chipów, gdzie 70% wydobycia pochodzi z Chin, w tym z prowincji Xinjiang, gdzie przymusowo zatrudniani są Ujgurzy.

Zdjęcie, które widzisz, jest kreacją w odpowiedzi na mój prompt. Autentyczne zdjęcia z takich miejsc rzadko docierają do publicznej świadomości.

Czy maszyna będzie śnić o ludzkiej empatii?

Joseph Weizenbaum (1923-2008), nazywany ojcem chrzestnym sztucznej inteligencji, stworzył jednego z pierwszych chatbotów na świecie, znanego jako ELIZA. Ten program, który symulował rozmowę z terapeutą za pomocą prostego mechanizmu analizy i odpowiedzi, był pionierskim krokiem w rozwoju AI. Weizenbaum, niemiecko-amerykański informatyk i profesor w MIT, z biegiem czasu stał się krytykiem niektórych aspektów sztucznej inteligencji, zwłaszcza jej nadużywania w sytuacjach, które wymagają ludzkiego osądu i empatii. Jego prace, w tym książka “Computer Power and Human Reason: From Judgment to Calculation” z 1976 roku, podkreślają etyczne i społeczne implikacje technologii informatycznych i apelują o odpowiedzialne podejście do procesów innowacji. Robert Oppenheimer też o tym doskonale wiedział. 

Weizenbaum ostrzegł: “Niebezpieczeństwo AI nie polega na tym, że maszyny zaczną myśleć, jak ludzie, ale że ludzie zaczną myśleć jak maszyny.” Uzupełnię jego słowa o szczególną myśl Stephena Kinga, który stwierdził kiedyś, że nie ma problemu w tym, jeżeli oglądamy film z perspektywy oczu Bestii. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zaczyna nas fascynować jak Bestia zabija. 

Tworząc kolejny prompt do generowania tekstu, obrazu, dźwięku czy filmu, pamiętaj o tych słowach. 

The cost of A.I. | VPRO Documentary

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *