Jak przerobić mamuta na dym? Taki dym, co niby pachnie mięsem, a tak naprawdę pachnie kontrolą. Człowiek, jak nie dostaje jedzenia, to głoduje. Jak dostaje dym zamiast jedzenia, to zaczyna wierzyć, że jest najedzony. Na dodatek broni tego dymu, jakby był z polędwicy.
Na stepie krążą trzy siostry. Znasz je. Informacja, Opinia, Narracja.
Informacja jest najcięższa, więc rzadko ją noszą. Opinia jest lekka jak puch, dlatego lata wszędzie. Narracja jest jak wóz z bębnami. Wjeżdża i robi z plemienia procesję.
Jest jeszcze bękart spłodzony po pijaku, gwałtem w jaskini. To Manipulacja. Czwarta siostra. Nikt jej nie zaprasza, ale zawsze przychodzi. Wchodzi bez pukania i mówi: „Spokojnie, ja tylko uporządkuję wam mamuta.”
I zaczyna.
Najpierw robi rzecz prostą. Wyrywa informację z kontekstu, jakby wyrywała żebro z tuszy. Żebro samo w sobie wygląda imponująco. Można nim kogoś stuknąć w głowę. To jest sedno. Żebro nie jest kłamstwem. Żebro jest prawdą bez ciała. Prawdą, która nie ma już nic do powiedzenia o reszcie zwierzęcia, ale za to ma świetną karierę w opowieściach przy ogniu.
Potem Manipulatorka robi krok drugi. Dorzuca opinię jako przyprawę, bo bez przyprawy plemię zaczyna pytać. A pytania są jak muchy.Czlowiek je odgania, ale one wracają, i psują wizerunek wodza. Więc opinia idzie jak sól. „Widzicie to żebro? To dowód.” Dowód czego?
Dowód na to, że ktoś tu jest winny. Jak już jest winny, to ktoś inny musi być zbawcą. I proszę. Plemię już ma prostą mapę świata. Dwie strzałki, żadnej skali.
Trzeci etap to już jest teatr. Narracja ubiera mamuta w moralność.
Nie tam, że „mamut leży”. Tylko „mamut leży przez NICH” albo „mamut leży dzięki NAM”. Narracja nie karmi. Narracja wychowuje. Narracja wkłada ludziom w ręce transparenty z kości, i każe nimi machać, żeby przypadkiem nie mogli wziąć do ręki prawdziwego mięsa i sprawdzić, czy nie zepsute.
Zaczyna się ogłupianie, takie ciche, nie to spektakularne. To ogłupianie jest jak gotowanie żaby, tylko że żaba to ty, a garnek to newsfeed. Najpierw zmienia się temperatura.
Uprość i z mamuta zrób jedną tezę. Potem tezę powtórz tyle razy, aż brzmi jak wspomnienie i całe plemię płacze przez całą noc. Przyklej emocje, najlepiej strach albo wstyd, bo to emocje, które chodzą na czworakach i gryzą w kostki. Ewidentnie wskaż wroga. Plemię bez wroga zaczyna zauważać, że ma zimno, że ma pusto, że wódz ma nowe futro. Na końcu wskaz wybawcę. Człowiek chce być prowadzony, jak ślepiec, który jeszcze udaje, że to wybór.
Tak się robi z ludzi przetwory. Nie myślą, tylko reagują. Nie sprawdzają, tylko czują. Nie pytają czy to prawda. Potem to już nie interesuje. Prawda to nie mamut. Nie najedzą się nią.
Najlepszy numer manipulatora jest zawsze ten sam.Zamiana pytań na hasła. Pytanie jest zawsze groźne, bo prowadzi do drugiego pytania. Drugie pytanie prowadzi do trzeciego. Trzecie pytanie prowadzi do tego, że ktoś musi wstać i powiedzieć, że nie wie. Tymczasem „nie wie” w plemieniu brzmi jak zdrada stanu.
Zamiast pytań są hasła. Hasła są piękne, bo są krótkie i można je nieść w ustach jak pochodnię. Hasło świeci, ale nie ogrzewa. I o to chodzi.Niech będzie jasno, ale zimno. Żeby człowiek widział tylko tyle, ile trzeba, żeby się bał reszty.
Manipulacja robi z człowieka kogoś, kto zna opinie, ale nie zna faktów. Kogoś, kto pamięta narracje, ale nie pamięta, co jadł wczoraj. Kogoś, kto ma zdanie, ale nie ma narzędzi. To jest ogłupienie nowoczesne bo nie zabiera ci głowy. Zabiera ci wytrzymałość do myślenia. Jak mięsień, co nieużywany robi się miękki i obrażony.
Na końcu spektaklu mamut znika. Zostaje tylko ognisko zrobione z cudzych słów. Plemię siada dookoła i opowiada sobie, jak to walczyli o prawdę.
A prawda? Jest kluczową ideą „Fotografa” Waldemara Krzystka.
Prawda leży gdzieś z boku, zimna, niepodlana sosem, niewygodna, bez muzyki. Jak informacja, której nikt nie chciał podnieść, bo była ciężka. Wódz się uśmiecha, bo plemię jest syte. Syte dymem. Syte bębnami. Syte tym, że należą.
Jak człowiek należy, to już nie myśli. Człowiek tylko idzie. Prosto w bagno. Śpiewa na cały głos, macha flagą plemienia, odpala race i krzyczy, że to nie bagno, tylko kierunek strategiczny.
#takietam #opowiastki #mamutatumam #kotarbinski