PRAWDZIWA HISTORIA O FACECIE, BANKU I PARU MELONACH

Do pewnego banku przyszedł facet z reklamówką pieniędzy. Było pięć minut do zamknięcia, więc usłyszał, że zakładanie konta trwa trzydzieści minut i może sobie pójść. Facet strzelił focha i poszedł do innego banku. Bank skomentował, że szanuje lifestyle swojego pracownika i te cztery bańki w reklamówce kompletnie go nie interesują.

To teraz będzie mniej śmiesznie.

Nieustannie powtarzam, że ludzie na biznes patrzą trzema parami oczu: Właściciela (Inwestora), Pracownika i Klienta. To kompletnie inna optyka. Właściciel (Inwestor) skoncentrowany jest na zwrocie z inwestycji i zarabianiu pieniędzy. Pracownika interesuje bezpieczeństwo pracy i płacy. Klient chciałby otrzymać wartość za pieniądze, które zostawia w tej firmie. To rodzi w praktyce najróżniejsze stereotypy i oceny tej samej sytuacji.

Kiedyś przyjechałem późno do hotelu i chciałem coś zjeść. Była noc. Padało. Wygwizdów. Szczekały psy. Dla ułatwienia dodam: bardzo złe psy. Otwarta była Żabka. Godzina 22:30, czyli pół godziny przed zamknięciem. Chciałem zamówić hot doga. Poszedłem spać głodny, bo pani stwierdziła, że ona już umyła maszynę i dla jednej sztuki nie będzie jej myć ponownie. Ciekawe, czy by zmieniła zdanie, gdybym zamówił dwadzieścia? Ciekawe, czy by zmieniła zdanie, gdyby była właścicielką tej Żabki, a nie pracownikiem?

Kiedy zaczyna się sprzątanie sklepu? O godzinie jego zamknięcia? Czy pół godziny przed? Czasami strach wejść, bo ścierką przez plecy dostaniesz, jak wejdziesz na mokrą podłogę. Ryzyko takie. Potem do Bydgoszczy będziesz jeździł, bo wszystkie sklepy w okolicy będą poobrażane. Do kiedy w sklepie kupisz pokrojoną wędlinę? Do czasu jego zamknięcia? Czy wyboru momentu umycia maszynki do krojenia? Ten nie zna życia, komu nie zamknęli okienka przed nosem.

Popatrzmy na historię z bankiem trzema parami oczu.

OCZY PRACOWNIKA: Za pięć minut kończę pracę. Mam w głębokim poważaniu, kto i z czym przyszedł. Może to być nawet Elon Musk z miliardem dolarów w gotówce. Mam milion powodów, żeby punkt czwarta zamknąć kramik i wyjść. Nie płacą mi za nadgodziny.

OCZY KLIENTA: Mam was w głębokim poważaniu. Straciłem czas. Idę do konkurencji, która szanuje moje pieniądze.

OCZY WŁAŚCICIELA: Straciliśmy klienta. A wystarczyło zapłacić ekstra za nadgodziny lub znaleźć osobę, która obsłuży tego klienta. I dlaczego w moim banku założenie konta trwa aż pół godziny?

Które oczy wybierasz?

Wiele lat temu wszedłem w spór z NSZZ „Solidarność” w wielkiej firmie przemysłowej. Związkowcy próbowali mnie przekonać, że wprowadzanie zasad zarządzania rynkowego w ich firmie mija się z celem, bo oni są firmą państwową, a nie prywatną i gospodarka kapitalistyczna nie ma tutaj zastosowania. Zapytałem, jakie widzą różnice. Nie potrafili odpowiedzieć. Wyjaśniłem im, że różnica jest żadna. Poza jednym wyjątkiem. W państwowej firmie straty wyrównuje budżet państwa, a w prywatnej inwestor. Innych różnic nie ma. W pierwszym przypadku myślenie pracownicze ma charakter „się należy”, a w drugim „to zależy”.

Na zakończenie zapraszam do eksperymentu społecznego. Wypłać 10 tysięcy złotych w gotówce i idź na zakupy. Na 5 minut przed zamknięciem. Wchodź do różnych sklepów i machaj banknotami. Zobacz, kto cię obsłuży po godzinach. Zacznij od małego warzywniaka. Tam nawet tysiak starczy. Po tym eksperymencie w pełni zrozumiesz różnice w myśleniu przedsiębiorczym i urzędniczym. Miłej zabawy!

5 komentarzy

  1. firma państwowa, a jeszcze gorzej budżetówka czyli taka, która wprost nic nie produkuje (mit, ale tak się postrzega urzędy, a nawet szkołę czy szpital) zderzona z firmą komercyjną to porównanie personelu do rybek w akwarium ze stadem rekinów w oceanie. Rybka na nic nie ma wpływu, wszystko ma zaprogramowane, temperaturę wody, pompkę napowietrzającą jej habitat i żarcie w podajniku z timerem.
    Refleksje z bezpośredniej obserwacji.

    1. Tak, przeżyłam to w swoim życiu wielokrotnie, pracownik to wyrobnik, zero ambicji i zaangażowania, praca od do i tylko to się liczy,,, taki inkubator maszyn od do, ale niebawem zastąpią ich roboty mniej wymagający i będą kwiczeć,,, skończą się grille i muzyka Martyniuka!

      własciciel
  2. Dla mnie ta cała akcja z wchodzeniem za 5 minut przed zamknięciem z zamknięciem, to chwyt na zdobycie zasiegów – z tej perspektywy udany. Jeżeli faktycznie ten autor posta tak zrobił, bo uważał, że jest to normalne, dla mnie oznacza, że on ma zero wyobraźni i nie ma szacunku dla pracownika banku. Jeżeli idę do banku, sprawdzam, w jakich godzinach jest czynny i szacuję, czy zdążę załatwić sprawę. W biedronce czy żabce też staram się nie wchodzić na ostatnią chwilę. Jeżeli za ladą stoi właściciel, to jego decyzja, czy obsłuży po czasie czy nie. Ja bym pewnie obsłużyła, ale jestem typowym X. Nie zawsze ludzie chcą pracować po godzinach, nawet za większe pieniądze i mają do tego prawo.
    Jednak w godzinach pracy Żabki oczekiwałbym, że dostanę tego hot-doga, nawet 1 szt. Ale to właściciel powinien płacić pracowników za czas na uporządkowanie sklepu już po zamknięciu i przewidzieć ten czas w ramach 8 godzinpracy. I jak to już ktoś napisał, niewykluczone, że to właściciele nie chciało się myć maszyny.

    Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *